Kwiecień 13th, 2009 20:37
Tak naprawdę Marcus Füreder – austriacki producent i muzyk. W dyskografii ma 3 solowe albumy, 16 singli i wspólny projekt z The Wolf Mayer Orchestra.
Uwagę świata przyciągnął świetnym, debiutanckim albumem Rough Cuts (2004). Kolejnym albumem tego artysty jest Seven and Storm (2005), który kontynuuje obraną przez Füredera filozofię tworzenia ciepłych, stylowych brzmień – elektronicznych, choć opartych w znacznej części również na żywych brzmieniach. W 2007 roku Parov wydaje album Shine, który trzyma podobny poziom do porzedniego. Mniej tu jednak wątków „tajemniczych”, więcej zaś zgrabnych, dobrze poprowadzonych piosenek. Tytułowy blask jest tu jak najbardziej na miejscu – Füreder stara się nas po prostu nieźle zabawić, tempo jest mocno up, momentami artysta zbliża się nawet do brzmień rodem z Mobiego (utwór Love).
Jego muzyka jest doskonałym przykładem kontynuacji trip-hopu, dziś ewoluującego w stronę lounge i downtempo, pełnego ciepłych, stylowych elektronicznych brzmień. W swych nagraniach angażuje muzyków grających na trąbce, pianine, perkusji, słyszymy również kontrabas, flet, rhodes, hammonda – elementy, które nadają poszczególnym kompozycjom szczególnego ciepła i miękkości. Nie jest to zbiór wszystkich tych pół-produktów, które często znaleźć można na kolejnych Budda Barach i innych tego rodzaju kompilacjach – Parov Stelar proponuje dojrzały, autorski materiał, wypełniony kompozycjami solidnymi, czasem ocierającymi się o dobry, ambitny pop (świetne Faith, The One), innym razem powiewającymi wysublimowanym lounge (intrygująca Autumn Song). Żywe pianino zawsze nadaje dźwiękom szczególnego charakteru.
Jego nagrania znane są z takich kompilacji jak Hotel Costes, Many Ray czy Stress Free, a w Polsce chociażby ze składanek z cyklu Pinacolada.
Parov Stelar – Matilda
