X Muzyczna Strefa Radia Ram

Maj 28th, 2009 15:06

Wczoraj byłem na dziesiątym jubileuszowym koncercie Muzycznej Strefy. Na scenie wystąpił Beady Belle – gwiazda z Norwegii, zespół znany miłośnikom dźwięków prezentowanych w Ramie, a także ze składanki „RAM Cafe”, gdzie znajduje się ich przebój „Moderation”.

Beady Belle – Self-fulfilling

Byłem także świadkiem ostatniego występu na żywo wrocławskiej formacji Husky. Zespół zawiesza działalność, a jego członkowie pracują obecnie nad nowymi projektami muzycznymi.

Husky – Po kostki

Koncert odbył się we Wrocławskim nowym klubie XO, który mieści się w podziemiach kina Helios i ma powierzchnię ok. 2000 metrów kwadratowych. Klub ma ambicje stać się nowym centrum kultury i rozrywki, i niewątpliwie będzie sporą konkurencją dla sąsiednich lokali w Pasażu Niepolda. Dwa poziomy, pięć barów, strefy VIP, w planach organizacja kilku do kilkunastu koncertów miesięcznie, spektakle teatralne i regularne klubowe imprezy.

Wystrój lokalu modernistyczny, oszczędny. Trochę art-deco i włoskich projektantów. Sporo powierzchni przeznaczonej dla sztuki. Pierwsza wystawa w XO to wielkoformatowe prace Lecha Twardowskiego.

XO

XO

Teraz kilka słów na temat samego koncertu :-)

Niestety Husky rozczarował mnie trochę swoim występem. Czegoś brakowało podczas tego koncertu. Wydawało mi się jakby Patrycja śpiewała z przymusu, może od niechcenia. Na pewno nie dała z siebie 100%, a szkoda, gdyż nie ważne jak ktoś zaczyna, lecz ważne jak kończy i niestety on nie miała dobrego końca. Sytuację trochę ratował Jacek Dojwa, który widać było, a przede wszystkim słychać, że dał z siebie 100%. Można było usłyszeć nowe aranżacje ich starych utworów. No może nowe aranżacje to za dużo powiedziane, ale dało się usłyszeć nowe dźwięki, których nie znajdziemy na płycie. Ogólnie z występu Husky nie jestem zadowolony.

Inaczej było z Beady Belle. Tak naprawdę tym zespołem zacząłem się interesować jakieś trzy tygodnie temu, gdy pierwszy raz usłyszałem w radiu zapowiedź tej imprezy. Od tamtej pory zaznajomiłem się z ich muzyką i myślałem, że ją znam. Jednak jak się okazało bardzo się myliłem. To co zagrali na koncercie przerosło moje największe oczekiwania. Ich muzyka na żywo brzmi naprawdę bardzo dobrze. Podczas występu mogliśmy kilka razy usłyszeć solówki na klawiszach, na gitarze, na perkusji, na basie. Ale to nie wszystko. Była jeszcze jedna solówka, na naturalnym instrumencie. Przyznam, że jeszcze nigdy się nie spotkałem z czymś takim, być może za mało chodzę na koncerty. Beate S. Lech wokalistka zespołu wykonała solówkę na swoich strunach głosowych. Przez ponad 5 minut wydawała z siebie takie dźwięki, których ja nigdy nie słyszałem. To było coś pięknego.

Po występie Husky myślałem, że straciłem tylko kasę (bilety po 60zł), ale po występie Beady Belle zapomniałem o tym. Jeszcze z takich ciekawostek to wokalistka Beady Belle jest w ciąży (przy okazji pozdrowienia dla Gosi), już ma dość spory brzuszek, i był to ich ostatni koncert przed tym jak zostanie mamą.

Co do utworów jakie grali artyści to Husky wykonali m.in.: A może anioł, Ikoji, Melodia i sznur, Iskrzy iskrzy, natomiast Beady Belle: Apron Strings, Closer, Irony, Tower of lament.

Koncert zaliczam do udanych :-)

Öszibarack

Kwiecień 28th, 2009 18:07
Öszibarack

Öszibarack

Wrocławska formacja powstała w 2004 roku, za sprawą czwórki muzyków: DJ Patrisii (wokalistki zespołu Husky), producenta i kompozytora Agima, perkusisty Zmazika i basisty i VJa Tomka.

Swoją karierę rozpoczęli od umieszczenia utworu Skirst Up w zabawnej komercyjnej reklamie HEYAH (Kuźnia). Zaraz potem utwór ukazał się na singlu, który już teraz przechodzi do polskich pozycji kultowych wytwórni 2.47 records prowadzonej przez leadera Agressivy69, Bodka Pezdę.

Singiel ten promował ich debiutancki album Moshi Moshi, który ukazał się jesienią 2004 roku. Album zawiera 13 idealnie dobranych utworów stanowiących jednolitą całość. Muzyka utrzymana w stylistyce IDM (inteligentnej muzyki tanecznej, electro-pop).

Muzyka prezentowana przez Öszibarack jest bez wątpienia oryginalnym zjawiskiem na rodzimym rynku. Brzmienie grupy skupia w sobie zarówno delikatne dźwięki fortepianu, jak i charakterystyczne brzmienia syntezatorów oraz akustyczno-elektryczną sekcję. Rozpiętość brzmień i budzących przez nie skojarzeń jest dość szeroka. W niektórych fragmentach doszukać się można swoistej emocjonalnej kontry wychodzącej naprzeciw niedawnej fali popularności electro-popu. Emocje równie wzburzone, ale o ileż delikatniej podane i bardziej wysublimowane! Jest w tym trochę pastiszu i przekory wobec głównego nurtu muzyki elektronicznej, który miał zastąpić na początku tego wieku wszystko, co kojarzyło się z „dawnymi czasami żywych wykonawców”. Elektroniczne brzmienia i niepokojąca, trochę mroczna atmosfera, jaka cechuje niektóre z utworów, zbliża ją do muzyki ilustracyjnej. Dużo jest w tej muzyce swoistej „teatralności”. Teatralności, która dzięki przeróżnym dźwiękowym rekwizytom przywodzi trochę na myśl Herberta oddartego z click-house’owej folii, która tak przyjemnie szeleści. Może to efekt surowej produkcji i grających „wprost” instrumentów? Jeśli można przyrównać ten zestaw utworów do spektaklu, to może byłby to spektakl o samotności i pozornej bliskości jaka jest kwintesencją życia artysty na myśl kotkę zaklętą w… mechanicznej pomarańczy, czy może raczej brzoskwini.

Po imponującym debiucie Moshi, moshi, który zaskoczył krytyków i polski rynek muzyczny koncepcją i brzmieniem, formacja Öszibarack powraca w 2008 z nowym albumem Plim plum plam. Podobnie jak w przypadku debiutu muzykę cechuje bezkompromisowe podejście do formy i nieszablonowe pomysły aranżacyjne. Stylistycznie rozpięta jest pomiędzy minimalowym studium w Anchor up a dojrzałym, leniwym electro-pop w Stop calling me, którego pozazdrościć mógłby wrocławianom sam Goldfrapp.

Muzyka z Plim plum plam wpisuje się w estetykę klubową, ale wyrasta ponad format muzyki użytkowej. To raczej postmodernistyczny teledysk, w którym klubbing jest jednym z ujęć, ale nigdy nie stanie się obrazem dominującym. Kolory tego teledysku są zdecydowanie żywe, ale dramaturgia utworów nie akcentuje wyłącznie optymistycznych kadrów. Sięgając głębiej i przypatrując się szczegółom Point blank, zauważymy, jak rozedrgane dźwięki magicznego instrumentu theremin nadają temu teledyskowi iście Lynchowski suspens!

Zastosowanie dęciaków może kojarzyć się z wycieczką Öszibarack w stronę nu-jazzu, ale tak nie jest, gdyż aranżacje i klimat utworów ciążą wyraźnie w stronę popu. Nie utożsamiajmy jednak grupy z piosenkami okupującymi playlisty komercyjnych rozgłośni w naszym kraju. Mówiąc „pop”, myślimy bardziej o BBC Radio One i linii programowej związanej z nurtem ambitnym, balansującym pomiędzy niemiecką elektroniką a angielskim dystansem i luzem.

Połączenie różnych stylistyk i zderzenie epok, zabawa kiczem i ucieczka przed przewidywalnością skumulowane w jedenastu utworach. Öszibarack to nowe spojrzenie na eklektyzm, który pieczołowicie wydestylowany z patosu pokazuje, ile jeszcze może zdarzyć się w muzyce wbrew obawom krytyków.

Öszibarack – Skirts Up


Parov Stelar

Kwiecień 13th, 2009 20:37
Parov Stelar

Parov Stelar

Tak naprawdę Marcus Füreder – austriacki producent i muzyk. W dyskografii ma 3 solowe albumy, 16 singli i wspólny projekt z The Wolf Mayer Orchestra.

Uwagę świata przyciągnął świetnym, debiutanckim albumem Rough Cuts (2004). Kolejnym albumem tego artysty jest Seven and Storm (2005), który kontynuuje obraną przez Füredera filozofię tworzenia ciepłych, stylowych brzmień – elektronicznych, choć opartych w znacznej części również na żywych brzmieniach. W 2007 roku Parov wydaje album Shine, który trzyma podobny poziom do porzedniego. Mniej tu jednak wątków „tajemniczych”, więcej zaś zgrabnych, dobrze poprowadzonych piosenek. Tytułowy blask jest tu jak najbardziej na miejscu – Füreder stara się nas po prostu nieźle zabawić, tempo jest mocno up, momentami artysta zbliża się nawet do brzmień rodem z Mobiego (utwór Love).

Jego muzyka jest doskonałym przykładem kontynuacji trip-hopu, dziś ewoluującego w stronę lounge i downtempo, pełnego ciepłych, stylowych elektronicznych brzmień. W swych nagraniach angażuje muzyków grających na trąbce, pianine, perkusji, słyszymy również kontrabas, flet, rhodes, hammonda – elementy, które nadają poszczególnym kompozycjom szczególnego ciepła i miękkości. Nie jest to zbiór wszystkich tych pół-produktów, które często znaleźć można na kolejnych Budda Barach i innych tego rodzaju kompilacjach – Parov Stelar proponuje dojrzały, autorski materiał, wypełniony kompozycjami solidnymi, czasem ocierającymi się o dobry, ambitny pop (świetne Faith, The One), innym razem powiewającymi wysublimowanym lounge (intrygująca Autumn Song). Żywe pianino zawsze nadaje dźwiękom szczególnego charakteru.

Jego nagrania znane są z takich kompilacji jak Hotel Costes, Many Ray czy Stress Free, a w Polsce chociażby ze składanek z cyklu Pinacolada.

Parov Stelar – Matilda


Lenka

Kwiecień 9th, 2009 22:11
Lenka

Lenka

Prawdziwe nazwisko Lenka Kripac. Urodziła się w 1978 roku na odludnym wybrzeżu Nowej Południowej Walii. Jej ojciec wyemigrował do Australii z Czechosłowacji i ożenił się z miejscową dziewczyną. Rodzice zamieszkali na odludziu Australii, nad morzem. Gdy Lenka miała sześć lat, przenieśli się do Sydney, aby zapewnić córce lepsze wykształcenie. Tam uczęszczała między innymi do szkoły plastycznej i akademii sztuk scenicznych, gdzie uczyła się aktorstwa, gry na fortepianie i śpiewania. W latach 1998-2005 grała w wielu serialach telewizyjnych.

Mieszkając w Sydney rozpoczęła karierę muzyczną występując w miejscowym zespole Decoder Ring – wtedy jeszcze pod swoim własnym nazwiskiem. Jako wokalistka i klawiszowiec nagrała z nimi dwa albumy.

W 2007 roku przeniosła się za ocean, do USA. Zamieszkała w Kalifornii. 24 września 2008 roku wydała swój debiutancki album, zatytułowany Lenka. Artystka przyjęła taki właśnie pseudonim artystyczny – jest to typowe czeskie imię. Album dotarł do piętnastego miejsca na australijskiej liście ARIA charts. Znalazł się także na liście Billboard 200 w USA.

Singlem, który promował płytę była melodyjna i łatwo wpadająca w ucho piosenka The Show. Łatwo można w niej dostrzec wpływy takich gwiazd jak Regina Spektor, Feist, Yael Naïm czy Eddie Brickell. Utrzymana jest w stylu pop/un-folk. Utwór został wykorzystany w reklamie sklepu odzieżowego Old Navy. Pojawił się również w programie telewizyjnym Ugly Betty oraz jako Free Single of the Week w iTunes Store. Nagranie cieszy się także dużą popularnością na portalu YouTube, gdzie często jest wykorzystywane jako podkład do alternatywnych filmików w wykonaniu społeczności. Obecnie fragment piosenki wykorzystuje jedna z komercyjnych telewizji do promocji wiosennej ramówki.

Kolejne nagranie artystki, Trouble Is a Friend zostało użyte w jednym z odcinków serialu Chirurdzy.

Artystka mieszka obecnie w Silver Lake, wschodniej dzielnicy i centrum muzyki alternatywnej w Los Angeles. Wytwórnia Epic Records, będąca wydawcą jej płyt, intensywnie promuje Lenkę na wszystkie możliwe sposoby. Dziewczyna pojawia się w późnowieczornych programach w ogólnoamerykańskich telewizjach, gdzie wraz z zespołem wykonuje utwór The Show. Ponadto wytrwale koncertuje w większych miastach Ameryki Północnej. 2 lutego 2009 roku w Toronto w Kanadzie miało miejsce historyczne wydarzenie w karierze artystki – po raz pierwszy w historii wszystkie bilety na koncert zostały wyprzedane.

Lenka -The Show


Emiliana Torrini

Kwiecień 9th, 2009 22:10
Emiliana Torrini

Emiliana Torrini

Emilíana Torrini (ur. 16 maja 1977) – islandzka piosenkarka.
Ojciec Emilíany Torrini pochodzi z Włoch, zaś jej matka jest Islandką. Torrini zdobyła popularność na Islandii w 1994, kiedy w wieku 17 lat wygrała konkurs piosenki śpiewając „I Will Survive”. Jest piosenkarką, o bardzo charakterystycznym głosie i niezwykłych umiejętnościach wokalnych i interpretacyjnych.

Emiliana poza tworzeniem autorskich kompozycji ma na swoim koncie współpracę z innymi artystami, jak Gus Gus, Paul Oakenfold czy Thievery Corporation. Jest także współautorką utworów „Slow” i „Someday” napisanych dla Kylie Minogue na jej album „Body Language”. W zastępstwie Bjork, Emiliana zaśpiewała piosenkę „Gollum’s Song”, która znalazła się na ścieżce dźwiękowej do filmu „Władca pierścieni: dwie wieże”.

Emiliana Torrini – Jungle Drum.
Piosenka pochodzi z najnowszego albumu „Me & Armini”.


Witaj, świecie!

Kwiecień 7th, 2009 23:13

To będzie blog tylko i wyłącznie muzyczny, poza klipami muzycznymi jak i krótkimi opisami wykonawców niczego innego tutaj nie znajdziecie. Nadal będę prowadził Blog Ryan’a z tym, że tam już nie będzie muzyki, i być może wkrótce jego treść też się zmieni. Ale to czas pokaże.